Styl życia

Od pasji do miłości

horse

W Jaworniku jest pewne nadzwyczajne miejsce, stworzone przez niezwykłe małżeństwo. Miejsce powstałe z pasji i miłości do zwierząt, a zwłaszcza do koni.

Aleksandra pochodzi z Izdebnika, a Mariusz z Jawornika. Od najmłodszych lat ich życie związane było z końmi. U Mariusza za sprawą dziadka Pawła. Na koniu pierwszy raz usiadł w wieku 3 lat. Od tamtego czasu miłość do jeździectwa z każdym dniem rosła. Jako nastolatek rozpoczął poszukiwania szkoły, gdzie mógłby się w tym kierunku rozwijać, znalazł Technikum Hodowli Koni w Nawojowej. Aktualnie jest także strażakiem, instruktorem narciarstwa oraz działaczem Kawalerii Szwadronu II 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich i dowódcą szwadronu Jawornik.

konie

„Długo jeździłem bez siodła, bo na tamten czas były bardzo drogie. Kiedy dostałem pierwsze okazało się, że nie umiem w nim siedzieć” – śmieje się Mariusz.

A jak to było z Olą? Jej dziadek również pochodził z Jawornika. „Któregoś dnia, mając 4/5 lat poszłam do sąsiada mojego domu rodzinnego, który miał konie pociągowe – zimnokrwiste. Okazało się, że nie bardzo lubiły ludzi – potrafiły ugryźć, a nawet kopnąć swojego właściciela. Tata znalazł mnie pod brzuchem dwuletniego ogierka. Nic mi nie zrobił.” – wspomina. To była „miłość od pierwszego spojrzenia”, od tej pory konie na stałe zagościły w jej życiu.

„Kiedy byłam starsza rodzice znaleźli mi najbliższą stadninę”. Tam nauczyła się podstaw, a z biegiem czasu rozpoczęła treningi w innych stajniach. „Jeździłam coraz więcej i coraz częściej”.

A potem była miłość…

konie

Ola jako jedna z pierwszych kobiet działała w Kawalerii Szwadronu 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich. Dzięki temu poznała Mariusza, bo pułk organizował zawody, w których oboje wzięli udział. Był to bieg na orientację w terenie im. Generała Józefa Hallera. Od tej pory regularnie się spotykali, a kiedy miłość między nimi zakwitła na stałe, postanowili kupić sobie pierwszego wierzchowca. Mieli marzenie, żeby był to koń rasy arabskiej. Udało się im kupić półrocznego źrebaka. Do dnia dzisiejszego ich hodowla systematycznie się powiększa. Aktualnie posiadają 14 koni. Wszystkie zostały przez nich wytrenowane, a część nawet wyhodowana. Przez pewien czas Ola i Mariusz jeździli po obcych stajniach i zajeżdżali konie, z którymi nie mogli poradzić sobie właściciele. Dzięki temu mogli kupić kolejne zwierzęta.

Sukcesy sportowe

Jeździectwo podzielone jest na kilka dyscyplin: ujeżdżenie, skoki przez przeszkody, woltyżerka, powożenie i WKKW – wszechstronny konkurs konia wierzchowego, czyli ujeżdżenie, skoki przez przeszkody oraz cross próba terenowa w jednym- najtrudniejsza dyscyplina – przy której trzeba być bardzo skoncentrowanym, świetnie jeździć i skakać technicznie oraz pokonywać bardzo trudne przeszkody w terenie. W tej ostatniej dyscyplinie jest sporo wypadków. Ponadto jest reining oraz sportowe rajdy konne i to właśnie w nich Ola i Mariusz brali udział. To dyscyplina wytrzymałościowa dla koni, gdzie muszą pokonać dystans od 20 do 160 km. Galopuje się w terenie i wygrywa jeździec, który w najkrótszym czasie pokona dystans na najlepszym kondycyjnie koniu.
Ich pierwsze ważniejsze zawody odbyły się 10 lat temu. Były to Mistrzostwa Polski Amatorów w Raciechowicach. Ola zdobyła wtedy tytuł mistrza Polski, Mariusz wicemistrza, a dwa lata później pierwsze miejsce. Następnie zaczęły się zawody z licencją sportową, na których również odnosili sukcesy. W kolejnych szczeblach od klasy L 20-30km przez klasę P 40-60km i N 80km do kategorii z gwiazdkami.

„Śmiali się, że kiedy przyjechały ‘lajkoniki’ z małopolski to już mają pozamiatane” – wspominają.

konie

„Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że trenujemy w trudnym terenie. Nasze konie dostają naprawdę spory wycisk. Jest tu dużo wzniesień, więc są zahartowane i na płaszczyznach czują się doskonale”.

Ola i Mariusz przygotowywali również swoje konie do Mistrzostw Polski Młodych Koni 4-, 5- i 6-letnich. Wyhodowana, ujeżdżona i wytrenowana przez nich Pethra ma mistrza Polski koni 4-letnich i wicemistrza koni 5-letnich. 

Zarażanie swoją pasją innych

W związku z tym, że sportowe rajdy konne zajmowały sporo czasu, a jednocześnie mieli pragnienie, aby ich stadnina się rozwijała i powiększała, zdecydowali postawić na młodzież. Ola oprócz tego, że jest doświadczonym jeźdźcem to ukończyła również kursy instruktorskie.

„Zaczęłam się przekonywać do trenowania, kiedy najpierw przyszła do mnie jedna dziewczynka, potem druga… Sprawiało mi to radość, bo zauważałam efekty swojej pracy”.

„Długo nie mogłam oddać swoich koni, swoich perełek komuś innemu. Martwiłam się o nie.” Z czasem przekonała się, że jazdy nie sprawiają im dyskomfortu – jeśli niedoświadczonego adepta przypilnuje się od początku i wyrobi w nim prawidłowe nawyki. Ola studiowała na Uniwersytecie Rolniczym hodowlę i użytkowanie koni oraz żywienie i dietetykę zwierząt. Jednocześnie zrobiła kursy instruktorskie między innymi Instruktora Szkolenia Podstawowego PZJ (Polskiego Związku Jeździectwa). Kto widział Olę w akcji ten wie, że w bardzo przystępnym języku przekazuje dzieciom informacje dotyczące tego sportu oraz koni. Dla niej wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, jest konsekwentna i wymagająca, bo jedno odstępstwo może spowodować wypadek. Dzięki temu kursanci pokonują kolejne szczebelki tej trudnej dziedziny bez problemów.

konie

„Jeździectwo jest eleganckim sportem, uczy też dyscypliny.” Konia przed jazdą trzeba odpowiednio przygotować: wyczyścić, osiodłać, po zajęciach również trzeba o niego zadbać. Ponadto jeździectwo daje wiele radości, jest również terapią, która łagodzi stres – daje oderwanie od rzeczywistości.

„Obcowanie z naturą, odpowiedzialność za zwierzę sprawia, że zapominamy o problemach, zaczynamy się relaksować”.

„Dobry jeździec to ten, który prowadzi konia po dobrym terenie” – mówi Mariusz. Musi pilnować tego co ma przed sobą, kierować konia tam, gdzie nie zrobi sobie i przy okazji innym krzywdy.
Od lat czynnie biorą udział w przeróżnych pochodach. Na 3-go Maja zawsze są w Krakowie, na 11-go Listopada w Myślenicach. „Nasze konie przez to są bardzo grzeczne. Kraków to dla nich ogromna szkoła. Wszelkie dźwięki i ruch ich nie przerażają.” Biorą udział w akcjach rekonstrukcyjnych, między innymi w 100 rocznicy odtworzenia wielkiej rewii kawalerii z 1913 roku, w Krakowie na Błoniach.

konie

Jeździectwo nie należy do łatwych sportów

Nie ma dolnej i górnej granicy wieku, kiedy można rozpocząć przygodę z jeździectwem. „Jeśli chodzi o małe dzieci, to jazda sportowa wiąże się z ćwiczeniami nawet 5 razy w tygodniu. Treningi sportowe są o wiele bardziej intensywne na co bardzo młody organizm może nie być gotowy. Natomiast rekreacyjna jazda – raz do trzech razy w tygodniu, jest dla każdego w każdym wieku.” Oli czasami zdarzały się sytuacje, kiedy rodzice przyprowadzali swoje pociechy na siłę. „Nie ma sensu dziecka zmuszać do jeździectwa. Jeśli widzę, że zupełnie nie czerpie radości z jazdy to odradzam rodzicom dalsze zajęcia. Konie czują emocje, więc taka nauka nie ma sensu”.

Trzeba podkreślić, że nie tylko dzieci i młodzież przychodzą na lekcje z Olą. „Mieliśmy panów, którzy zaczęli uczyć się pod sześćdziesiątkę i teraz np. jeden z nich ma swoje konie i jeździ sportowo”.

konie

„Należy również zaznaczyć, że, jeździectwo jest niebezpiecznym sportem. Z wykrzyknikiem” – przestrzega Mariusz.

„Natomiast, jeśli chodzi o rekreacyjną jazdę to konie są tak spokojne, że naprawdę trzeba mieć niesamowitego pecha, żeby coś się stało”. Oczywiście nie ma jeźdźca, który by nie spadł. „Może na przykład po prostu zachwiać się równowaga i taka osoba spadnie. Ale są to upadki zdecydowanie bezpieczne.” W stadninie Oli i Mariusza wszystko jest przygotowane tak żeby było jak najbezpieczniej dla kursantów. Gruba warstwa piasku i nawet jak nazywa je Mariusz „bibułkowe barierki”, które mają za zadanie ograniczać pole koniowi, ale pod naciskiem gną się jak papier, wszystko to stwarza bezpieczną przestrzeń do ćwiczeń.
Jeździectwo to sport dla ludzi o twardym charakterze, trzeba być zawziętym, bo jest to trudna dyscyplina pod względem technicznym.

„To sport, którego uczy się latami. Ja jeżdżę już 22 lata i uważam, że sporo mi brakuje, ponieważ jest tak wiele szczegółów do opanowania, że jest to nie do wyobrażenia” – mówi Ola.

Plany na przyszłość

W związku z tym, że kursantów cały czas przybywa postanowili założyć klub KS Szwadron Jawornik. Obecnie są w trakcie jego rejestrowania. Do tej pory we wszystkich rajdach występowali najpierw pod szyldem Klubu jeździeckiego z Podlasia „Bik Geniusze”, a następnie w barwach Hejnału Krzyszkowice, gdzie z czasem utworzyli sekcję jeździecką.
15 czerwca upłynie 99 rocznica powstania 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich, w związku z czym Ola i Mariusz zaplanowali, że święto to odbędzie się w Jaworniku.
Ponadto nadal będą organizować rajdy, bo trzeba wspomnieć, że razem z Małopolskim Związkiem Jeździeckim współtworzyli I Towarzyski Puchar Małopolski w sportowych rajdach konnych, a finał tego pucharu był właśnie w Jaworniku.

U progu przywita Was Wacek

Chyba nie znajdziemy drugiej takiej stadniny, której fundamentem jest miłość, a wszystkich gości wita niezwykły „gospodarz” Wacek – świnka wietnamska. Każdy ma szansę poczuć ten szczególny klimat oraz zwykłą radość z bliskości z naturą i pasjonatami jakimi są Ola i Mariusz. Znajdziecie ich na Facebooku oraz pod poniższym adresem:

Marcelina Kłeczek
Pochodzi z Krakowa, tytuł magistra zdobyła na Uniwersytecie Pedagogicznym, czynny nauczyciel wciąż poszerzający swoją wiedzę w zakresie psychologii i terapii dzieci i młodzieży. Inspiruje ją natura, jest miłośniczką ogrodów i lasów w słoiku. Rozwija swoje pasje poprzez udział w licznych warsztatach i szkoleniach. Nadmiaru energii pozbywa się na treningach crossfit. W wolnych chwilach tworzy makramy, spaceruje po Beskidach i słucha starych winyli.