Styl życia

[wywiad] Biznes społeczny w ujęciu BeeGARDEN

Rozmowa z Pauliną, architektką z Myślenic, która dzięki dotacji z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego założyła firmę o charakterze społecznym. Czym się zajmuje i komu pomaga, przeczytacie w poniższym wywiadzie.

Jakbyś opisała swoją firmę?

BeeGARDEN jest to firma, która ma być zaangażowana społecznie. Podstawą jej powstania było to, że ma służyć komuś, a w jaki sposób, było rzeczą drugoplanową. Wyłaniała się z biegiem czasu, w odpowiedzi na pragnienia i głosy, których nasłuchiwałyśmy ze świata razem z Sabiną współtwórczynią. Rozmawiałyśmy z ludźmi. Słuchałyśmy tego, co mamy w sercu i obserwowałyśmy to, co się dzieje wokół nas i w świecie. Zastanawiałyśmy się co najbardziej lubimy robić, co chciałybyśmy robić, co nam daje radość. Odkryłyśmy, że poza tym, że chcemy coś robić dobrze, to chcemy czynić dobro.

W jaki sposób wyłoniła się nazwa firmy?

Nazwa BeeGARDEN to angielskie brzmienie pasieki, miejsca niezwykle pożytecznego i pracowitego, które chcemy stwarzać. Kiedy zaczęła się wyłaniać firma to szukałyśmy nazwy i skoncentrowałyśmy się na pszczołach, bo niosą światu ogromny pożytek. Albert Einstein powiedział, że jeśli wyginą, to w ciągu czterech latach zginie świat. Stwierdziłyśmy, że pomaganie drugiemu człowiekowi, jest czymś niezbędnym, żeby świat funkcjonował. Nasza pszczoła w logo jest symbolem pracowitości i świetnej organizacji, o której marzymy i do której zmierzamy. Jest symbolem społeczności pożytecznej, każdy kto o niej mówi, kto ją promuje, nosi ponczo – także jest z BeeGARDEN. Myślimy o tym, że jest organizacją jak ul. W pasiece wszystkie ule należą do jednego Właściciela i to też nam przyświeca i o tym pamiętamy.

Skąd pomysł na taki rodzaj działalności?

Pomysł nie przyszedł nagle, odkrywałyśmy go powoli, pokonując pewną drogę. To owoc naszej przyjaźni i zaangażowania w różne wydarzenia. Kształt obecny BeeGARDEN widziałam dwa lata temu. Wiedziałam, że będzie to firma zaangażowana społecznie, ponieważ imponuje mi taka forma biznesu, która jest skupiona na wartościach wyższych niż tylko produkt – klient i taka zwykła wymiana handlowa. Inspirują mnie przedsiębiorstwa, które razem z produktem czy usługą oferują wartość dodaną, angażują do pomagania i służenia. Takie firmy, które zwracają uwagę na osoby wykluczone, niezaradne życiowo, na osoby w trudnej sytuacji czy w obliczu klęsk żywiołowych. Ponieważ takich wzorów na świecie i w Polsce jest coraz więcej, to poszłam ich tropem.

Zainspirował nas film o amerykańskiej firmie Tom’s, która ma kilkanaście lat i zajmuje się produkcją butów. Każda sprzedana para jest równoznaczna z parą obuwia przekazanego ludziom, którzy ich nie posiadają. Po oglądnięciu zrodziło się w nas pragnienie, żeby zrobić coś podobnego i to pragnienie, zamknęłyśmy w zdaniu – „szyjmy buty”. Chodziłyśmy z tym w głowie jeszcze około półtora roku, zanim stanęło przed nami wyzwanie by pomóc dzieciom w Papui. W rozmowie ze znajomym, który tam w górach przebywał z dziećmi, usłyszałam, że jeżeli podarujemy tamtejszym dzieciom koc, to zmienimy ich standard życia. I to tak silnie zapadało w sercach, że zaczęłyśmy działać.

Na czym polega Wasza działalność?

Firma powstała z myślą o pomaganiu dzieciom. Realizuje to w ten sposób, że projektujemy i wykonujemy poncza, które są sprzedawane z kocem. Nabywca kupuje komplet – ponczo i koc. Ponczo jest mu wysłane pod adres, ponieważ jest to sklep internetowy, natomiast koc za zgodą wysyłamy w te miejsca, gdzie dzieci cierpią z powodu chłodu, chorują, żyją w bardzo trudnych warunkach egzystencji.

Dlaczego akurat poncza ?

Zdecydowałyśmy się na ten rodzaj garderoby, bo jest prosty dla debiutantek na rynku modowym. Drugim istotnym powodem jest to, że ponczo wywodzi się od koca, więc zamyka się w idei otulenia. Odpowiednikiem koca, którym otulamy dziecko, jest ponczo, którym otulamy się tutaj z powodu chłodu czy w odpowiedzi na promienie słoneczne. Poncza projektujemy, tworzymy wzory, lubimy kreować swoje wizerunki więc staramy się być oryginalne. Natomiast szycie, ze względu na to, że nie mamy umiejętności krawieckich zlecamy firmom, z doświadczeniem i odpowiednim sprzętem.

Wybrałyśmy naturalne tkaniny, jest to związane z pasieką, z pszczołami, z odpowiedzią na zdrowy styl życia, który też chcemy promować. Wybrałyśmy wełnę i len. Wełnę produkcji włoskiej, len jest produkowany w Polsce. Nasze produkty mają być dobrej jakości. Koce szyjemy z polaru. Długo się zastanawiałyśmy, chciałyśmy, żeby to też był produkt naturalny, ale misjonarze i osoby, które przebywają w tamtych warunkach i opiekują się dziećmi przekonały nas, że materiał naturalny w klimacie o dużej wilgotności bardzo szybko ulega zniszczeniu. Jest bardzo trudny w utrzymaniu czystości. Po prostu nie zdaje egzaminu. Przekonali nas, żeby to był polar, który jest odporny na grzyby i bakterie. Szybko schnie, trudno się zawilgaca i jest trwały, wręcz wieczny. Długo nie powinien zaszkodzić środowisku, zanim zostanie zużyty. Wybrałyśmy produkowany w polskiej fabryce, średniej grubości, bardzo ciepły i oddychający.

Mamy produkty dla dzieci, ponczo Bławatek z lekkiej wełny i ponczo Fiołek z wełny parzonej i produkty dla pań, z wełny parzonej i z lnu. Myśląc o pasiece wszystkim modelom nadajemy nazwy kwiatów Krokus, Tulipan, Chaber, Irys, Frezja, Jaśmin.

Ile do tej pory koców udało się wysłać dzieciom?

Na dzień dzisiejszy wysłałyśmy 60 koców do Peru, zawsze jest stamtąd informacja zwrotna i zdjęcia. Mamy kontakt z misjami w Papui. Widzimy, że duże odległości komplikują działanie firmy. W Papui jest taka sytuacja, że koce z łatwością mogą dotrzeć na wybrzeże, ale potem muszą pokonać drogę wyłącznie powietrzną około 40 km. Misjonarz musi zadbać o to, aby je przetransportować samolotem lub helikopterem. To jest kwestia logistyki, którą trzeba załatwić i na razie jeszcze tego nie pokonałyśmy.

Skąd pochodziły środki na BeeGARDEN?

Zdecydowałam się na napisanie wniosku o dotację do Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (MARR). Wniosek przeszedł pomyślnie i dostałam dofinansowanie. Przeszłam szkolenia i pomoc jaką oferowała agencja. Pierwszy krok był pod opieką fachowców, doradców z MARR-u, to jest pomoc dostępna i warto z niej skorzystać. Dobrze mieć takie zaplecze i znaleźć się wśród ludzi, którzy również coś zaczynają.

Czy BeeGARDEN będzie firmą, z której będziecie się utrzymywać?

Plan jest taki, że ma być to nasze główne zajęcie. Ja uważam, że żeby robić coś dobrze, trzeba się poświęcić i zaangażować w całości. Natomiast jesteśmy na początku drogi i na tym etapie musimy sobie pomagać inną pracą. Dla mnie jest tym projektowanie architektoniczne, BeeGARDEN jest w okresie raczkowania, to czas by przekonać do siebie klientów, żeby marka w ogóle zaistniała, zdobyła uznanie i sympatię i kiedyś stała się popularna. Chcemy również udowodnić, że można godnie żyć będąc zaangażowanym w pomoc i służenie komuś innemu, że da się to pogodzić i zbalansować, aby robić to równocześnie, a nie jedno kosztem drugiego.

Gdzie można Was znaleźć ?

Mamy stronę internetową oraz profil na Fb. Wspiera i promuje nas również grono znajomych, któremu jesteśmy ogromnie wdzięczne. Oprócz tego uczestniczymy w różnych wydarzeniach o charakterze folklorystycznym typu festiwale rękodzieła czy kiermasze okolicznościowe, gdzie możemy zaprezentować produkt i ideę, a klient może zobaczyć, dotknąć i przymierzyć. Nasze poncza BeeGARDEN są dostępne w sklepie stacjonarnym w Myślenicach na ul. Berka Joselewicza 7. Pani Renata, jest całym sercem z BeeGARDEN, chętnie wytłumaczy ideę i cały zamysł przedsięwzięcia.

Jaka jest istota BeeGARDEN?

BeeGARDEN jest firmą z misją, której celem jest pomoc dzieciom w ubogich rejonach świata. Cały czas szukam miejsc, gdzie te koce rzeczywiście są oczekiwane, gdzie są prawdziwą potrzebą. Tak naprawdę istotą BeeGARDEN nie są poncza ani koce, ale pomaganie. Chcemy, aby to przedsiębiorstwo umożliwiało innym osobom odpowiadanie na prawdziwe potrzeby istniejące w świecie, poprzez wytwarzanie produktu, który możemy sprzedać a tam wysłać ten, który jest potrzebny.

Maria Gaczyńska
Redaktor naczelna. Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Interesuje się polityką oraz bezpieczeństwem międzynarodowym. Lubi być na bieżąco. Zdobywała swoje doświadczenie już na studiach, a później w lokalnych mediach. Zwolenniczka zdrowego stylu życia, który traktuje jako zbilansowaną dietę i ruch na świeżym powietrzu. Eksperymentuje w kuchni gotując dla swojej rodziny. W wolnym czasie ogląda dobre filmy i podgląda modowe trendy. Uczy się życia na nowo razem z dwójką swoich synów.